autor: Teresa Rutkowska-Wojciechowska
Z drzew liście spadają,
wiatr je niesie daleko,
różne mają kolory,
lecą polem, nad rzeką.
Żółte jak słoneczniki,
zielonych nie brakuje,
każdy z nich po swojemu,
zwiewnie, lekko kołuje.
Są czerwone, brunatne,
mają odcienie brązu,
wirują liście złote
buku, klonu i wiązu.
Wiersze i wierszyki dla najmłodszych i ciut starszych. Do wykorzystania przez rodziców, nauczycieli w przedszkolu, szkole, również na zajęciach rewalidacyjnych z dziećmi z różnymi niepełnosprawnościami. Ilustracje wykonane w większości metodą origami płaskie z koła i kwadratu.
Jestem nauczycielem. Realizuję autorski program Origami z wierszykami z dziećmi młodszymi.
- Wiersze, wierszyki, rymowanki
- Olsztyn, Warmińsko-mazurskie, Poland
- nauczyciel z pasją, autor wierszy dla dziei
sobota, 23 stycznia 2016
czwartek, 7 stycznia 2016
Kulig
autor: Teresa Rutkowska - Wojciechowska
Na dworze mróz mrozi,
pędzi kulig lasem,
sanie i saneczki
ciągnie konny zaprzęg.
Dźwięcznie dzwonki dzwonią,
pochodnie trzaskają,
śnieżną, białą drogę
gwiazdy rozświetlają.
Koń biegnie rytmicznie,
spod kopyt skra leci,
tą zimową sanną
radują się dzieci.
sobota, 2 stycznia 2016
Idzie jesień
autor: Teresa Rutkowska - Wojciechowska
Leśną dróżką idzie jesień,
w swym fartuszku dary niesie,
borowiki i koźlaki,
smardze, rydze i maślaki.
Wrzos fioletem malowany,
babie lato niby muślin,
duże grona jarzębiny.
owoce czarnej jeżyny.
Jeszcze żołędzie, kasztany,
do swego fartuszka wrzuca,
świat wybarwia czerwieniami,
złotem, żółcią i brązami.
Świerszcz gra cicho przy kominie,
coraz później słońce wschodzi,
jesień niesie szyszki, zioła,
nostalgicznie dookoła.
Leśną dróżką idzie jesień,
w swym fartuszku dary niesie,
borowiki i koźlaki,
smardze, rydze i maślaki.
Wrzos fioletem malowany,
babie lato niby muślin,
duże grona jarzębiny.
owoce czarnej jeżyny.
Jeszcze żołędzie, kasztany,
do swego fartuszka wrzuca,
świat wybarwia czerwieniami,
złotem, żółcią i brązami.
Świerszcz gra cicho przy kominie,
coraz później słońce wschodzi,
jesień niesie szyszki, zioła,
nostalgicznie dookoła.
wtorek, 29 grudnia 2015
Trzy bałwanki
Trzy bałwanki
autor: Teresa Rutkowska Wojciechowska
Maszerują trzy bałwanki,
raz, dwa, trzy,
każdy ciągnie swoje sanki,
raz, dwa, trzy.
Puste sanki, nie ma dzieci,
raz, dwa, trzy,
jest już późno, księżyc świeci,
raz, dwa, trzy.
Zmęczyły się trzy bałwanki,
raz, dwa, trzy,
każdy puścił swoje sanki,
raz, dwa, trzy.
Pędzą z górki puste sanki,
raz, dwa, trzy,
zasnęły już trzy bałwanki,
raz, dwa, trzy.
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Zimowe wiersze dla najmłodszych
autor wierszy: Teresa Rutkowska - Wojciechowska
Bałwanek
Zima do nas przyjechała,
śniegiem wszystko zasypała,
chodźcie dzieci na podwórko,
ulepimy dziś bałwana.
Najpierw kule trzy zrobimy,
bo śnieg lepki, wyborowy,
jedna, druga, potem trzecia,
no i bałwan jest gotowy.
W ręku dużą miotłę trzyma,
oczy z węgla patrzą bystro,
nos czerwony ma z marchewki,
ale jeszcze to nie wszystko.
Aby wygląd miał dostojny,
to guziki zrobić trzeba,
patrzcie dzieci, jakie cudo,
nic mu więcej nie potrzeba.
Stoi bałwan na podwórku,
śnieg na niego gęsty prószy,
czapkę z garnka ma na głowie,
nie zmarzną mu uszy.
Śniegowy bałwan
Na naszym podwórku
biały bałwan stoi,
z buzią uśmiechniętą,
wiatru się nie boi.
Cały z kul śniegowych,
nosek ma z marchewki,
guzików bez liku,
oczka, dwa węgielki.
Na głowie ma garnek,
w ręku miotłę trzyma,
bielą otulony,
do wiosny wytrzyma.
Zaproszenie do zimowej zabawy
Na podwórko chodźcie dzieci,
śnieżek biały z nieba leci,
ulepimy dziś bałwanka,
pojeździmy też na sankach.
Na saneczkach pędem z górki,
pojedynczo, również w dwójkach
a gdy szybkość rozwiniemy,
bęc na śnieżek upadniemy.
Śnieżne kule ulepimy,
trzy na siebie postawimy,
oczy z węgla, nos z marchewki,
będzie bałwan, nie przelewki.
Biały, zgrabny i dostojny,
w kapeluszu z dużym rondem,
ręką miotłę sobie trzyma,
cudny bałwan, mroźna zima.
Zimą też słonko świeci
Zima do nas przyjechała,
ciągle z nieba puszek leci,
białe stoki dookoła,
radują się wszystkie dzieci.
Na biegówkach narciarz sunie,
lodowisko srebrem świeci,
tu na figurowych łyżwach
łyżwiarz kręci piruety.
łyżwiarz kręci piruety.
Z górki pędzą sanki zwinne,
w dwójkach jadą na nich dzieci,
chociaż zima mocno mrozi,
czasem słonko też zaświeci.
Mróz maluje szyby w oknach,
na podwórku bałwan stoi,
mamy czapki i szaliki,
zimy się już nikt nie boi.
piątek, 11 grudnia 2015
Bociania rodzinka
autor: Teresa Rutkowska - Wojciechowska
Był sobie Alfred i Balbina,
wysoko na słupie mieszkali,
mieli swoje potomstwo,
do snu im kle-kle-klekotali.
Alfred był dobrym ojcem,
na łące łowił żabki,
karmił nimi swe dzieci,
przynosił też pokarm dla matki.
Balbina, jak każda matka,
nauki dzieciom dawała,
jak jeść, klekotać, jak fruwać,
powoli do głów im wkładała.
Małe bociany rosły,
fruwać też już umiały,
a gdy nadeszła jesień,
w nieznaną dal odleciały.
Był sobie Alfred i Balbina,
wysoko na słupie mieszkali,
mieli swoje potomstwo,
do snu im kle-kle-klekotali.
Alfred był dobrym ojcem,
na łące łowił żabki,
karmił nimi swe dzieci,
przynosił też pokarm dla matki.
Balbina, jak każda matka,
nauki dzieciom dawała,
jak jeść, klekotać, jak fruwać,
powoli do głów im wkładała.
Małe bociany rosły,
fruwać też już umiały,
a gdy nadeszła jesień,
w nieznaną dal odleciały.
czwartek, 10 grudnia 2015
Mucha
Mucha
W zamku na skraju urwiska,
gdzie każdej nocy puchacz pucha,
w misternie utkanej pajęczynie,
szarpie się uwięziona mucha.
Niegdyś pewna siebie, zadziorna,
nawet królowi grająca na nosie,
dzisiaj w cienkiej pajęczej nici,
bezradnie skrzydłami trzepocze.
Stąd nie ma odwrotu żadnego,
nikt muchy pożałować nie chce,
w odnóżach włochatych pająka,
zginie to stworzenie niecne.
W zamku na skraju urwiska,
w misternie utkanej pajęczynie,
szarpie się uwięziona mucha.
Niegdyś pewna siebie, zadziorna,
nawet królowi grająca na nosie,
dzisiaj w cienkiej pajęczej nici,
bezradnie skrzydłami trzepocze.
Stąd nie ma odwrotu żadnego,
nikt muchy pożałować nie chce,
w odnóżach włochatych pająka,
zginie to stworzenie niecne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)