Wiersze i wierszyki dla najmłodszych i ciut starszych. Do wykorzystania przez rodziców, nauczycieli w przedszkolu, szkole, również na zajęciach rewalidacyjnych z dziećmi z różnymi niepełnosprawnościami. Ilustracje wykonane w większości metodą origami płaskie z koła i kwadratu.
Jestem nauczycielem. Realizuję autorski program Origami z wierszykami z dziećmi młodszymi.
- Wiersze, wierszyki, rymowanki
- Olsztyn, Warmińsko-mazurskie, Poland
- nauczyciel z pasją, autor wierszy dla dziei
wtorek, 18 grudnia 2018
środa, 13 czerwca 2018
Za kilka dni wakacje
Wiersze na zakończenie roku szkolnego.
Oba są mojego autorstwa.
Oba są mojego autorstwa.
Hej dzieciaki, już wakacje
Hej chłopaki, hej dziewczyny,
dzisiaj koniec szkoły,
wakacje się zaczynają,
każdy jest wesoły.
Przyszliśmy więc po świadectwa,
będą i nagrody
za oceny, zachowanie,
potem będą lody.
Przyrzekamy, że z obozów
będziemy czasami,
pisać listy, esemesy,
do taty i mamy.
Pływać tylko tam będziemy
gdzie są ratownicy,
po górach chodzić grupowo,
tam gdzie przewodnicy.
Samowola nie jest dobra,
o tym wiedzieć musisz,
przepisy będziesz przestrzegać,
to złego nie skusisz.
Hej chłopaki, hej dziewczyny,
dziś szkołę żegnamy,
po wakacjach tu wrócimy
i znów się spotkamy.
autor: Teresa Rutkowska-Wojciechowska
![]() |
| Wakacje nad morzem |
Wakacje
Ostatni dzwonek zadzwonił,
książki do szafy składamy,
wakacje się zaczynają,
dzisiaj
szkołę żegnamy.
Jeszcze tylko
świadectwa,
za dobrą naukę nagrody,
bo
lato już nadeszło,
czas odpoczynku, przygody.
Pojedziemy nad morze,
nad
jeziora z plecakiem,
na obozy, kolonie,
rajdy, spływy kajakiem.
Będziemy
wojażować
po równinach i górach,
robić
filmy i zdjęcia,
myślami bujać w chmurach.
Wakacje, hej wakacje,
każdy
dziś jest wesoły,
wypoczęci i zdrowi,
wrócimy znowu
do szkoły.
autor: Teresa Rutkowska-Wojciechowska
| Wakacje nad jeziorem- wszyscy śpią,, jezioro odpoczywa od gwaru dzieciaków |
piątek, 23 marca 2018
Przedwiośnie
Choć w kalendarzu już wiosna,to tak naprawdę jeszcze do końca nie zawitała. Na dworze są już pierwsze jej oznaki, niestety trochę za mało.
Wiosny nie ma, ale na pewno jest już przedwiośnie. W śniegu pojawiają się pierwsze kwiaty.
Przebiśniegi
Wiosny nie ma, ale na pewno jest już przedwiośnie. W śniegu pojawiają się pierwsze kwiaty.
Przebiśniegi
Przebiśniegi-obraz pobrany z Internetu
Kwiaty wykonane metodą origami
przez Monikę Dreger
Przedwiośnie
Powoli
kończy się zima,
gdzieś
z dala mówią o wiośnie,
pierwsze
żurawie już lecą,
to
jest na pewno przedwiośnie.
Dni
dłuższe i coraz cieplej,
ptaki
od rana śpiewają,
przyroda
ze snu się budzi,
owady
z letargu wstają.
Wiosna
nadchodzi powoli,
obłoki
po niebie płyną,
słońce
przez okna zagląda,
złe
moce zimy już giną.
czwartek, 15 lutego 2018
MRÓZ
Chodzi mróz po polach,
chodzi mróz po lesie,
mrozi drzewa bielą,
szron ze sobą niesie.
Oszronił już dachy,
musnął deski płotów,
także nie oszczędził,
w parkach żywopłotów.
Sypnął szronem na szyby,
gwiazdkami je ozdobił,
także na ławkę w ogródku,
którą stolarz zrobił.
Obsypał szronem przewody,
którymi prąd płynie,
wszystkie lampy uliczne,
niczego nie ominie.
chodzi mróz po lesie,
mrozi drzewa bielą,
szron ze sobą niesie.
Oszronił już dachy,
musnął deski płotów,
także nie oszczędził,
w parkach żywopłotów.
Sypnął szronem na szyby,
gwiazdkami je ozdobił,
także na ławkę w ogródku,
którą stolarz zrobił.
Obsypał szronem przewody,
którymi prąd płynie,
wszystkie lampy uliczne,
niczego nie ominie.
niedziela, 19 listopada 2017
Biedronka

BIEDRONKA
![]() |
| Biedronka wykonana przez Panią Monikę Dreger, jako praca wzorcowa na zajęcia świetlicowe "Origami - sztuka składania papieru". |
z czarnymi kropeczkami,
siedzi sobie na kwiatku,
macha skrzydełkami.
Ile masz lat biedronko,
pytają ją dzieci?
Tyle samo co kropek
ma mój piękny gorsecik.
Zajęcia świetlicowe oraz kreatywne warsztaty plastyczne realizowane są z dziećmi młodszymi w SOSW dla Dzieci Niesłyszących w Olsztynie, na podstawie programu autorskiego "Origami - sztuka składania papieru" napisanego przez nauczycielki Monikę Dreger i Teresę Rutkowską - Wojciechowską.
Oprócz czytania wierszy ze zrozumieniem, wykonywania prac plastycznych, przekazywane są dzieciom również wiadomości zaczerpnięte z literatury na temat omawianego tematu.
Na zajęciach o biedronce dzieci dowiedziały się, że:
1. Biedronka jest bardzo pożytecznym owadem.
2. Zamieszkuje na polach, w ogrodach, łąkach, sadach, miejskich parkach.
2. Przebywa zawsze tam, gdzie jest bardzo dużo mszyc, bo tym się żywią.
3. Dorosła biedronka zjada kilkadziesiąt mszyc dziennie.
4. Ma długość od 6 do 8 mm.
5. Ma zazwyczaj 7 kropek, w tym na każdym skrzydełku po 3 i jedną wspólną
blisko czarnej tarczy, która oddziela czerwone skrzydełka od główki.
sobota, 25 lutego 2017
Sowa
Siadła
sowa na drzewie,
okulary włożyła,
wzięła notes i pisze,
co jesień
nabroiła.
Zaczęła pierwsze zdanie,
jesień porządki robi,
wszystko wokół maluje,
kolorami świat zdobi.
Zmienia barwy liści,
zielone na czerwone,
grzyby rosną po deszczu,
tak szybko, jak szalone.
Słońce leniwie świeci,
dzionki są coraz krótsze,
mysz w spiżarni się chowa,
noce są coraz dłuższe.
Każdego dnia od rana
swój kajecik rozkłada,
pisze ostrym pazurem,
nowości wciąż dokłada.
Chce zakończyć do grudnia
notatki swe spisywać,
gdy przyjdzie mroźna zima
to będzie odpoczywać.
piątek, 25 listopada 2016
Bajka o psotnej kózce
Na
podwórku u rolnika,
zamieszkała
kozia mama,
z
mężem, córką i synami,
w
swej rodzinie zakochana.
Mama, koza doświadczona,
o
swe dzieci bardzo dbała,
jak jeść, chodzić, być wesołym
codziennie im powtarzała.
Miała małą, śliczną córkę,
którą Zochną nazywała,
oraz snów, trochę starszych,
także męża Waldemara.
Mąż Waldemar, jak przystało,
śmieszną, kozią bródkę nosił,
po podwórku paradował,
nikogo o nic nie prosił.
Opiekował się rodziną,
czuwał nad jej bezpieczeństwem,
lecz gdy widział zagrożenie,
wykazywał się swym męstwem.
Żona dumna była z męża,
że dba o własną rodzinę
i nad swoimi synami
trzyma twardą dyscyplinę.
Kózka Zochna, od małego,
była pupilką tatusia,
to co chciała, to robiła,
rozbrykana ich córusia.
Synowie byli posłuszni,
nie skakali, nie brykali,
robili co chciała mama,
młodszą siostrę pilnowali.
Kiedy
Zochna uciekała,
na
miejsce ją przyganiali,
ojciec
mówił srogim głosem,
żeby
się nie oddalali.
Zochna wielką psotką była,
raz ze sznurka zjadła pranie,
potem brzuszek ją rozbolał,
myślała, że będzie lanie.
Zjadła sznurek i klamerki,
także koszyk wiklinowy,
wszystko co pod ręką było,
nie brała nic do swej głowy.
Kiedyś zjadła też poduszkę,
co na płocie się wietrzyła,
pióra jak puch białe lecą,
ona się nie zasmuciła.
Mama Zochny kiwa głową,
co jej córka znów zbroiła,
więc do męża Waldemara,
tymi słowy przemówiła.
Trzeba porozmawiać z córką,
żeby się uspokoiła,
może skarcić troszkę trzeba,
aby więcej nie broiła.
I tym razem się upiekło,
ojciec swoim łbem pokiwał,
z małą, śmieszną kozią bródką,
złego się nie doszukiwał.
Matka ręce załamuje,
że jej córka tylko psoci,
nie chce słuchać swych
rodziców,
wszystko wkoło ogołoci.
Przeskoczyła
raz przez płotek,
do
ogródka się dostała,
zniszczyła kilka sztachetek,
kapustą
się zajadała.
Obskubała wszystkie drzewa
z
kory i zielonych liści,
winogrona zaś z pergoli,
obskubała z wszystkich kiści.
Matka patrzyła z oddali,
co też robi mała kózka,
wzięła kija, by z ogródka
wygonić tego intruzka.
Stary cap stanął w obronie,
swojej córki ukochanej,
nie pozwolił skarcić córki,
uciekła więc do obórki.
Stara koza lamentuje,
jakie szkody jej zrobiła
i w tym czasie przed chałupą,
dzbanek ze śmietaną zbiła.
Szkoda dzbanka i śmietany,
sztachet w płocie, też kapusty,
trzeba porozmawiać z Zochną,
przemówić jej w rozum pusty.
Mała kózka wysłuchała,
co jej mama powiedziała,
odwróciła się na ratce,
po podwórku poskakała.
Na wóz z sianem raz
wskoczyła,
do stodoły pojechała,
przykucnęła cicho z boku,
rolnikom się przyglądała.
Tu nie zabawiła długo,
choć siano jej
smakowało,
usłyszała lament
mamy,
pewnie znowu jej
szukano.
Mała
kózka więc wróciła,
na
podwórko, skąd wybyła,
gdy
ją zobaczyła mama,
to
się bardzo ucieszyła.
Gdzie chodziłaś córko moja,
nie oddalaj się daleko,
możesz zgubić się na dobre,
spaceruj tu niedaleko.
Żebym mogła widzieć ciebie,
bo gdy będziesz potrzebować,
tata oraz twoi bracia,
będą mogli cię ratować.
Zagrożeń wszędzie jest dużo,
przy dorosłych lepiej być,
oni zawsze cię obronią
i spokojnie możesz żyć.
Mała kózka podskoczyła,
dwa razy się obróciła,
raz na schody, raz na płotek,
jednym susem naskoczyła.
Ciągle broi mała kózka,
bracia za nią wciąż biegają,
mama z tatą ją kochają,
na wszystko jej pozwalają.
Zobaczyła raz na polu,
jakiś potwór sobie stoi,
z jedną nogą, w kapeluszu,
ale ona się nie boi.
Zochna blisko się zakradła,
by zobaczyć kto to taki,
to zwyczajny strach na
wróble,
który straszy wszystkie
ptaki.
W marynarkę jest
ubrany
i kapelusz z dużym
rondem,
na spodniach ma łaty
wielkie,
może straszyć swym
wyglądem.
Wszystkie
ptaki uciekają,
przed
strachem z tymi łatami,
mała
kózka w jednej chwili
zaskoczyła
go figlami.
Łapie go
za rękaw długi,
w koło powolutku chodzi,
chce kapelusz z głowy zerwać,
ale jej to nie wychodzi.
Nie chce dawać za wygraną,
kilka razy więc skakała,
mała nóżka się omsknęła
i w dwóch miejscach się złamała.
Pojechała mama z kózką,
prześwietlenie jej zrobili,
złożyli złamaną nóżkę,
opatrzyli, w gips włożyli.
W łóżku leży mała kózka,
już nie psoci, już nie skacze,
boli, ciągle mówi mamie,
całymi nocami płacze.
Mała kózka myśli sobie,
gdybym starszych posłuchała,
teraz zamiast leżeć w łóżku,
po podwórku bym brykała.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






