Taniec na leśnej polanie
![]() |
| Taniec motyla na polanie |
Wiersze i wierszyki dla najmłodszych i ciut starszych. Do wykorzystania przez rodziców, nauczycieli w przedszkolu, szkole, również na zajęciach rewalidacyjnych z dziećmi z różnymi niepełnosprawnościami. Ilustracje wykonane w większości metodą origami płaskie z koła i kwadratu.
Taniec na leśnej polanie
Na łące motyle tańczą,
biedronki się przyglądają,
pachnącą woń kwiaty niosą,
do tańca zapraszają.
Biedronki z chęcią w tan wchodzą,
piruety wykręcają,
motyle jak baletnice,
lekkością swą zadziwiają.
Tańczą osobno, też w parach,
kolory skrzydeł się mienią,
pięknych, leciutkich owadów,
między soczystą zielenią.
![]() |
| Taniec motyla na polanie |
Jestem zwinna, jestem lekka,
podskakuję, kumkam, pływam,
mam brodawki na swym ciele,
żabą zwinką się nazywam.
Nie jestem wcale zielona,
lecz koloru beżowego,
a na grzbiecie mam dwa paski,
w odcieniu brązu ciemnego.
Mieszkam w lesie, gdzie jest cisza,
nie lubię hałasu, wrzawy,
lubię skakać w rytm kumkania,
uwielbiam inne zabawy.
Bocian czarny jest mym wrogiem,
daleko przed nim uciekam,
chowam się w wysokich trawach,
czasami długo tam czekam.
Aby poszedł sobie szukać,
coś innego do zjedzenia,
przecież w lesie jest dość dużo,
do wyboru pożywienia.
Kiedy znajdziesz w lesie zwinkę,
dbaj, bym nie była straconą,
pozostaw mnie, nie dotykaj,
bo jestem żabą chronioną.
Autor wierszy: Teresa Rutkowska-Wojciechowsk Ilustracje: Monika Dreger
DOKARMIAJMY PTAKI
Wróble się zjawiły, sikorka zajrzała, głodna jemiołuszka, również doleciała.
Dziobią ziarna ptaki, słoninkę smakują, kwilą i ćwierkają, zimą nie głodują.
Śnieg zasypał pola, w ogrodach rabaty, łąki, lasy, pola, dokarmiajmy ptaki.
KARMNIK DLA PTAKÓW
Zima, zima zima, pada,pada śnieg. Wszystko zasypane, głodne ptaszki proszą o dokarmianie.
WDZIĘCZNE WRÓBLE
Pukały wróble do okna, jeden, drugi, potem trzeci, zza firanki wyglądały, uśmiechnięte buzie dzieci.
Sroga zima pzyszła wczoraj, śniegiem wszystko zasypała, brak jedzenia, puste brzuszki, gromadka zaświergotała.
Nikt głodnyny nie może chodzić, dzieci do nich powiedziały, rozsypały różne ziarna. ptakom ucztę zgotowały.
Codziennie w okno stukały, dzieci ziarna im sypały, ptaszki z wielkim apetytem, pokarm cały wyjadały.
Przyszła wiosna, miesiąc marzec, zima poszła, słońce grzało, ptaków już nikt nie dokarmiał, jedzenia nie brakowało.
Całą wiosnę, całe lato, pod okienko przyfruwały, dla dzieci w wielkiej podzięce, swoje trele wciąż śpiewały.
![]()
W lesie, przy dużym stawie,
nocą żaba kumkała,
wrzeszczała, rechotała,
nikomu spać nie dała.
Nad ranem zaprzestała,
bo gardło ją bolało,
chciała w dzień pospać sobie,
ale w lesie zawrzało.
Sroka zaczęła skrzeczeć,
wilk wył jak opętany,
dzięcioł w drzewo stukał,
rysie przez sen chrapały.
Dzik chrumkał, szukał młodych,
gęsi dzikie gęgały,
jelenie swoim rykiem,
rankiem się zwoływały.
Żaba w dzień nie zasnęła,
gdzieś sowę wypatrzyła,
zaczęła się do niej żalić,
na wszystkich poskarżyła.
W tym lesie, zamiast ciszy,
ptaki gwiżdżą, ćwierkają,
śpiewają swoje trele,
odpoczywać nie dają.
Sowa odpowiedziała,
ty w nocy spać nie dajesz,
swoim głośnym kumkaniem,
zasady ciszy łamiesz.
Dodała też przysłowie,
słowa grzeczne i miłe,
„Nie rób nikomu tego,
co tobie jest niemiłe”.
Autor. Teresa Rutkowska-Wojciechowska